Malik – wywiad
Jak długo trudzisz się chłodzeniem wodnym?
Cała zabawa będzie już trwała około sześciu lat.
Od czego się to u Ciebie zaczęło? Skąd dowiedziałeś się o chłodzeniu wodnym i jaki był Twój pierwszy setup?
Zaczęło się od tego, że chłodzenie powietrzem było za głośne dla mnie. Dodatkowo te parę lat temu wydajność tego typu chłodzenia nie była powalająca. Wtedy rozpoczęły się poszukiwania alternatywy. Godziny spędzone w Internecie zaowocowały nawiązaniem kontaktu z firmą X4pro. Ten kontakt był jak odkrycie kopalni złota. Razem z Marcinem, szefem firmy, omawialiśmy różne aspekty chłodzenia wodnego, projekty bloków etc. Wtedy kupiłem swój pierwszy układ. Przyznam szczerze że był to układ typu plug and play firmy Thermaltake, który montowałem cały dzień. Początki były trudne (śmiech).
Na szczęście „edukacja” posuwała się w błyskawicznym tempie i po paru tygodniach, oczywiście po serii rozmów z Marcinem, powstał pierwszy „cusotmowy” układ. Wszystko było złożone na blokach X4pro. Ten projekt przechodził parę modyfikacji, aż w końcu postanowiłem iść jeszcze dalej.
Na tym etapie swojej drogi jako „chłodziarz” poznałem świetnego człowieka i jak się później okazało dobrego przyjaciela, którego większość zna jako Jarogniew. Michał (tak, tak, Jarogniew ma na imię Michał!) podkręcił tak obroty, że w parę dni powstał kolejny mój projekt. Tym razem dedykowany firmie Innovatek, z którą podjąłem współpracę. Muszę tutaj wspomnieć, że kontakt ten zawdzięczam Przemkowi z firmy PC-TUNING, który zaaranżował cala sprawę. Projekt był prezentowany na paru targach komputerowych, gazetach etc. Jako że nie lubiłem stać w miejscu, a w głowie tworzył się kolejny pomysł, powstał kolejny układ.
Tym razem moja droga połączyła się nieoczekiwanie z Łukaszem aka Luki z firmy COOLING.PL, gdzie w sumie „osiadłem” na stałe. Łukasz słysząc moje pomysły, bardzo ochoczo podszedł do sprawy i to zaowocowało wysypem projektów. Realizował każde moje najdziwniejsze zamówienie (za co mu jestem niezmiernie wdzięczny), dzięki temu powstały fajne projekty, które zostały pozytywnie odebrane przez ludzi.
I tak oto rozpoczęła się moja przygoda która trwa do dziś …
Potem już było coraz lepiej. Doświadczenie zdobywałem metodą prób i błędów oraz przez liczne rozmowy z osobami związanymi z tego typu chłodzeniem. Nasuwały się nowe pomysły, nowe wizje, które próbowałem przedstawić ludziom. Wysyłałem setki wiadomości do firm, sklepów etc. z moimi pomysłami. Niektórzy nie byli zainteresowani, a inni – tak. W ten sposób narodziła się współpraca. Stały kontakt z tymi firmami pozwalał mi w pewnym sensie wpływać na produkty, które trafiają do klienta.
Gdzie szukasz inspiracji do swoich nowych zestawów? Były już zielone, czerwone, pomarańczowe. Czy pomaga Ci na przykład obserwacja przyrody?
Inspiracją dla mnie jest w sumie wszystko co mnie otacza. Wspominania przyroda, ludzie, samochody.Wszystko zależy od tego jaki cel sobie ustalę tj. jak ma wyglądać dany projekt. Co w danym momencie czuję, jakie mam nastawienie również wpływa na wygląd ostateczny całego układu.
W tym, co robisz, jesteś na prawdę dobry. Zdjęcia Twoich systemów były w gazetach, na stronach producentów, w sklepach internetowych. Czy w związku z tym chłodzenie wodne to jakby Twoja druga praca, czy tylko hobby?
Dzięki za miłe słowa (śmiech), cieszę się że ludzie doceniają włożoną pracę, czas i serce,
to mnie najbardziej satysfakcjonuje. Fotografowanie projektów jest jakby odrębnym tematem, gdyż interesuje się również fotografią. Dlatego robienie zdjęć komputera uważam w pewnym sensie za poligon fotograficzny. Natomiast jeśli chodzi o samą publikację zdjęć, to nie jest to na zasadzie pracy. Nie dostaje za to pieniędzy, daję te zdjęcia firmom z którymi, jak wcześniej wspomniałem, współpracuję.
Reasumując można stwierdzić że chłodzenie wodne to moje hobby, nie praca.
Będąc na takim poziomie, da się na tym zarobić?
Gentelmani nie rozmawiają o pieniądzach (śmiech), ale mówiąc poważnie … nie wiem. Osobiście nie zarabiałem na tym. Większość projektów było pokrywanych z mojej kieszeni. Przy kontakcie z firmami, mogłem liczyć na większy rabat. Ale sprzętu jako tako nie otrzymywałem za darmo. Stąd jak ostatnio usiadłem i podsumowałem sześcioletnie wydatki to od razu mnie głowa rozbolała (śmiech). No cóż, takie hobby.
Czy w całej Twojej karierze zdarzył Ci się wyciek?
Oczywiście, i to nie raz. Podczas całej drogi z chłodzeniem cieczą zdarzyło się parę takich momentów. Najbardziej mile wspominam wyciek na zamówienie, który sobie sam zafundowałem. Miało to miejsce podczas rozmowy z moim przyjacielem Sebą, który również jak ja jest zapalonym WC maniakiem. Jego projekty również można zobaczyć na różnych portalach czy w gazetach. Ale wracając do historii… rozmawialiśmy jak zawsze na skype, wideo konferencja w sprawie konstrukcji bloków pewnej firmy. Po czym mówię do Seby, że muszę dolać płynu do układu. Ściągam boczek obudowy, odkręcam korek od rezerwuaru i jak nagle buchnęło! Seba przerażony, „co się stało?”, a ja cały we „feserowej krwi” (czyli płyn bloody red UV), obracam się do kamery, a Seba o mały włos zawału nie dostał. Myślał że cały jestem pocięty (śmiech). Co się okazało? Wyłączyłem sobie pompkę, odkręciłem rezerwuar i ciecz wręcz eksplodowała z niego wprost na wentylator, który się kręcił na maksymalnych obrotach. Skutkiem tego było opryskanie wszystkiego w promieniu 1.5m: ściany, biurko, fotel, cały komputer no i ja. Jak już doszedłem do siebie i posprzątałem wszystko, Seba podsumował mówiąc: „myślałem że coś Cię zeżarło”.
Dużo zestawów w karierze = dużo przygód. (śmiech) A jak oceniasz przyszłość watercoolingu? W jakim według Ciebie stopniu się on spopularyzuje i jakich innowacji możemy się spodziewać?
Sądzę, że chłodzenie cieczą będzie się nadal rozwijać. Porównując stan wiedzy jak i jakość produktów sprzed 5-6 lat a teraz, to można zauważyć że postęp jest niesamowity. Coraz więcej ludzi decyduje się na ten typ chłodzenia i z tego co widzę, jest możliwe że zdeklasuje chłodzenie powietrzem na tyle, że AC będzie rzadkością.
Co powiedziałbyś do przyszłych użytkowników tego dobrodziejstwa?
Nie bójcie się tego typu chłodzenia. Na początku można mieć takie wrażenie, jak zobaczy się listę tego co trzeba kupić, potem trzeba to jeszcze złożyć i na koniec dbać o nie. Nie jest to takie straszne. Korzyści, jakie wypływają z tego typu chłodzenia są tak duże, że wcześniejsza lista nie jest taka ważna przy decydowaniu, co kupić.
Zachęcam jak najbardziej do składania WC. To po prostu takie inne klocki LEGO…


Zostaw komentarz